Tojka 2016-11-10T16:36:33+00:00

tojka_s

Trzysta tysięcy gitar mi gra…

chciałoby się zaśpiewać razem z Karin Stanek.

Gdyby każda gitara grała mi 1 godzinę, to tych gitar wystarczyłoby na ponad 30 lat.

Miałam 47 lat, męża, dwie córki, psa, dom, pracę, bliższą i dalszą rodzinę, przyjaciół i raka. Życie miałam zaplanowane, ale raka w tych planach nie było.

Było to …….. było w maju
pachniał bez wzdłuż i wszerz w całym kraju

U mnie nie pachniał, u mnie nie było bzu, nie było zielonego maja.

Był maj pełen strachu, obawy, przerażenia, rozpaczy. Bałam się ja, bał się mąż, bała się moja prawie 18-to letnia córka. Młodsza nie bardzo to wszystko rozumiała.

A ten pan w oczach miał łzy prawdziwe!
Ten łez sznur leciał mu w kufel z piwem

Wycięli i zamknęli w słoiku. Odetchnęłam. Na krótko. Wynik mnie powalił. Nie tego się spodziewałam. Przecież on był taki malutki, taki raczek – nieboraczek. Więc dlaczego tyle w nim było agresji, tyle minusów, tyle ……

Na początek NFZ zafundował mi chemioterapię, w gratisie dostałam perukę.

Łyse jest piękne, łyse nie potrzebuje fryzjera, szamponu, suszarki.

Moja mała blondyneczko,
Czy ty o tym wiesz…..

Noooo i zawsze to więcej miejsca do całowania.

Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz……..

Byłam łysa – ale jakbym nie była. Nie miałam rzęs, brwi – ale jakbym je miała. Miałam podkrążone, wpadnięte oczy, ziemistą cerę – ale byłam piękna.

Przyszła do mnie, nie wiem skąd,
zawróciła w głowie tak dokładnie;
……………………………………………………………………………………………………………………………..…….
Patrzę wokoło i jest mi źle,
coraz więcej widzę i jeszcze więcej.

Już mi się nie chce walczyć, już mi wszystko jedno. Jaka to różnica, tu czy tam.

Samotność to taka straszna trwoga
Ogarnia mnie, przenika mnie.

Czwartą chemię dostałam z tygodniowym opóźnieniem. Po czwartej chemii rzygałam. I wszystko mi było jedno, czy żygam, czy rzygam.

A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój………

Piąta chemia, szósta chemia – teraz jestem pewna, rzygam przez erzet.

Wytrwałam – dałam radę.

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła……

U mnie była szaro_bura gdy codziennie późnym popołudniem tłukłam się miejskimi środkami transportu na radioterapię. Półtorej godziny w jedną stronę , 4 minutki promyczków, półtorej godziny z powrotem. Przed promyczkami obowiązkowo godzinkę w kolejce.

jest ktoś taki ktoś kto chce
właśnie dziś odwiedzić mnie
miły starszy siwy Pan
z wielkim workiem przyjdzie sam
i dostaniesz to co chcesz
dzisiaj jest magiczny dzień

6 grudnia zakończyłam leczenie.
……………………………………………………………………………………………………………………..
to już jest koniec nie ma już nic,
jesteśmy wolni możemy iść,

Nigdzie nie pójdę, zostanę z Wami – amazonkami.

Żyj z całych sił
I uśmiechaj się do ludzi
Bo nie jesteś sam

Tymi, które zawsze były przy mnie, tymi, które dopiero zaczynają, tymi, które odeszły.

Od Was przez 5 lat uczyłam się jak żyć.

Życie jest piękne, życie ma smak,
więc nie martw się, no i kwita.
Kto z nas się oprze, kiedy mu gra,
trzysta tysięcy gitar.

Tojka